Stefan Bandera: życie i mit

Ukazał się właśnie przekład książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebe pt. „Stepan Bandera. The Life and Afterlife of a Ukrainian Nationalist. Fascism, Genocide, Cult.” (Stuttgart, 2014). Podtytuł wprowadza od razu w główną tezę pracy. Autor argumentuje bowiem, że Stefan Bandera odegrał kluczową rolę w radykalizacji i faszyzacji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). W latach 30. XX wieku OUN zaczął podkreślać swoje pobratymstwo z faszystowskimi Włochami i nazistowskimi Niemcami. Po części mogło to wynikać z instrumentalnych względów: przywódcy OUN mieli nadzieję, że polityka Mussoliniego, a zwłaszcza Hiltera podważająca porządek wersalski stwarza szansę na budowę ukraińskiego państwa. Jednak Rossoliński-Liebe przekonująco pokazuje, że przywódcy OUN (zarowno OUN-M, jak i OUN-B), w tym również Bandera, podzielali wiele idei charakterystycznych dla faszyzmu (również w jego nazistowskiej wersji): biologiczny rasizm, zasadę wodzostwa, kult przemocy i masowy terror.

Bandera.okladka

Naziści zawiedli oczekiwania ukraińskich nacjonalistów odnośnie utworzenia państwa ukraińskiego na wzór Pierwszej Republiki Słowackiej czy Niepodległego Państwa Chorwackiego. Ukraińscy nacjonaliści z zadowoleniem przyjęli natomiast nazistowską politykę eksterminacji Żydów. Nacjonaliści ukraińscy, widząc okazję do „pozbycia” się „rasowo” obcej ludności, wzięli czynny udział w każdym etapie Zagłady. Organizowali lub uczestniczyli w pogromach Żydów zachęcając do tego również lokalną ludność, asystowali Eisentsgruppen przy masowych rozstrzeliwaniach, pomagali likwidować getta i wyłapywali Żydów ukrywających się w lasach (paradoksalnie zdarzało się, że Żydzi szukali schronienia w nazistowskich obozach pracy, a nawet dawali łapówki, aby się do nich dostać). Doświadczenia nabyte w mordowaniu Żydów ukraińscy nacjonaliści wykorzystali przy „czyszczeniu” Wołynia i Galicji Wschodniej z Polaków (a także Żydów, Czechów i tych Ukraińców, których uważali za zdrajców). Rossoliński-Liebe argumentuje, że rzezi wołyńskiej nie można interpretować w kategoriach wojny polsko-ukraińskiej, wojny chłopskiej czy spontanicznego odwetu ukraińskich chłopów: była to zaplanowana akcja mająca swoje źródło w ludobójczej ideologii OUN, która kształtowała się pod dużym wpływem Bandery. Sam Bandera zosatal aresztowany przez Niemców na początku wojny z ZSRR i nie mógł osobiście kierować masakrami, ale – argumentuje autor – nie tylko wiedział o nich i je akceptował, lecz popierał jako zgodne z jego koncepcją „Ukraińskiej Narodowej Rewolucji”.

Autor traktuje Bandere nie tylko jako postać z krwi i kości, lecz również jako symbol, który obrósł bardzo różnymi znaczeniami. I tak na przykład analizuje radziecką propagandę, ktora nie bacząc na różnice między odmiennymi nurtami, wszystkich zwolenników suwerennego państwa ukrainskiego określała mianem demonizowanych banderowcow, czyli faszystów i imperialistów na usługach III Rzeszy. Najwięcej miejsca poświęca jednak ukraińskim nacjonalistom, którzy jeszcze za jego życia zrobili z Bandery mityczną postać będącą przedmiotem kultu, symbol oporu wobec ZSRR i niepodleglej Ukrainy. Niektórzy nacjonalistyczni apologeci wprost twierdzili, że o Banderze można pisać jedynie w konwencji w hagiografii. Nawet sam Rossoliński-Liebe, mimo całego swojego krytycyzmu, chyba uległ tej manierze, przytaczając opowieści jak młody Bandera sam się karał i ćwiczył odporność na ból na okoliczność ewentualnych tortur w czasie przesłuchania (na przykład wkładał place między drzwi krzycząc do siebie: przyznaj się i zaraz odpowiadał sam sobie: nie przyznam się!), co przywodzi na myśl opis umartwień znanych z żywotów świętych. Równocześnie ukraińscy nacjonaliści zaprzeczali (i nadal zaprzeczają) jakimkolwiek związkom Bandery i OUN z faszyzmem, ludobójstwem, antysemityzmem, odwołując sie do schematów, które brzmią jak wyjęte z ust polskich nacjonalistów: ukraińscy nacjonaliści nie mogli być faszystami, bo faszyzm pochodził z Włoch, a nacjonaliści rozwijali rodzime tradycje, nacjonaliści nie mordowali Żydów, tylko ich ratowali, w rzeczywistości sami Żydzi wydawali swoich rodaków Niemcom, a w ogóle Żydzi byli komunistami i prześladowali naród ukraiński, który przecież ucierpiał jak żaden inny w trakcie II wojny światowej.

Niestety część poświęcona symbolice Bandery to najsłabsza część książki. Chociaż we wstępie autor odwołuje sie do Geertza i gęstego opisu, to nie widać, aby robił z tej koncepcji jakikolwiek użytek. W zasadzie opis i wymienianie kolejnych przykładów zastępuje tutaj analizę. W pewnym stopniu nadmierna opisowość to wada całej książki, w której pełno mało istotnych szczegółów, a także powtórzeń (książka liczy ponad 900 stron!). Praca nie straciłaby na wartości, gdyby cechowała się dużo większą zwięzłością. Autorowi brakuje wyraźnie antropologicznych, a także socjologicznych narzędzi: na przykład niewiele dowiadujemy się na temat społecznego zasięgu kultu Bandery, nie licząc omówienia różnic między znaczeniem jakie Banderze przypisuje się w zachodniej i wschodniej Ukrainie (gdzie wciąż stawia się pomniki Stalinowi). Na marginesie również dodajmy, że trudno się zgodzić z sugestią, że pojęcie integralny nacjonalizm to zimnowojenna kategoria ukuta w instrumentalnych celach, aby „zatrzeć” faszystowskich charakter różnych anty-komunistycznych ruchów. Autor zdaje się również nie wiedzieć, że pojęcie integralnego nacjonalizmu wprowadził do nauki nie John Armstrong w latach 50. XX w, lecz jeszcze w latach 30. XX w Carlton .J.H. Hayes. W dodatku Hayes wiązał integralny nacjonalizm z faszyzmem.

Na koniec zauważmy, że brak głębszych analiz społecznej recepcji i oporu wobec symboliki Bandery nie przeszkadza jednak autorowi w sugerowaniu szerokiego rozpowszechnia kultu Bandery. Rossoliński-Liebe zdaje się zakładać, że to tylko jedna strona głębszej niebezpiecznej tendencji: zdominowana ukraińskiej sfery publicznej przez dwa przeciwstawne ekstremizmy: z jednej strony nacjonalistyczny, z drugiej post-sowiecki, co pozostawiania nie tylko niewiele miejsca na język demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, ale i pokojową koegzystencję dwóch różnych wspólnot pamięci. Jednak jak pokazuje sam autor, słychać również glosy wyłamujące się z tej binarnej logiki, by wspomnieć odpowiedź rady miejskiej Użhorodu na sugestię postawienia pomnika przywódcy OUN-B: „nie podzielamy fascynacji osobą i próby idealizowania obywatela Cesarstwa Austro-Wegierskiego Stefana Bandery. Jesteśmy obwodem wielonarodowym i uważamy agitowanie za jakimkolwiek działaniami radykalnymi za oburzające” (s.493, za wersja angielską). Siła tych głosów pozostaje jednak jeszcze do zbadania.