Jak katolicy chcieli zniszczyć Stany Zjednoczone

W dniu 19 maja 1927 w Bath w stanie Michigan doszło do największej szkolnej masakry w historii Stanów Zjednoczonych. Farmer Andrew Kehoe wysadził w powietrze szkołę zabijając 44 osoby w tym 38 dzieci. Następnie popełnił samobójstwo.

Szybko znaleźli się ludzie doszukujący się głębszych przyczyn tego masowego morderstwa ukrywanych rzekomo przez mainstreamową prasę. Ich uwagę zwrócił fakt, że Kehoe był wychowany jako katolik, a jako dorosły przez pewien czas chodził do Kościoła. Chociaż Kehoe zerwał więzi z Kościołem katolickim, to mówiono i pisano nim jako „rzymskim katoliku” czy „katoliku Kehoe”. Wpisywało się to w rozpowszechniony w Stanach Zjednoczonych antykatolicyzm, który stanowił jeden z fundamentów amerykańskiej tożsamości narodowej. Jeszcze w okresie przedrewolucyjnym za miarę bycia dobrym angielskim purytaninem uważano negatywny stosunek do Kościoła katolickiego. Purytańscy koloniści pamiętali bowiem o prześladowaniach protestantów za panowania Bloody Mary, spisku prochowym czy powstaniu jakobitów.

katolicki spisek

W XIX wieku katolicyzm zaczęto utożsamiać z kolejnymi grupami imigrantów, najpierw Irlandczykami i Niemcami, następnie Włochami i Polakami. Imigranckie grupy były bardzo różnorodne i niejednokrotnie skonfliktowane. Jednak spora część Amerykanów widziała w nich monolit: obcy etniczne i religijnie katolicy zagrażający podstawowym amerykańskim wartościom. Argumentowano bowiem, że katolicy, nawet jeżeli deklarowali się jako Amerykanie, to tak naprawdę nie chcieli się na asymilować. Katolicy wyznawali wartości całkowicie odmienne od amerykańskich: mieli dziwaczne pełne przesądów wierzenia i rytuały, które nie znajdowały potwierdzenia w Biblii, struktury Kościoła katolickiego były nieprzejrzyste i niedemokratyczne. Nie szanowali kobiet, czego symbol stanowiły okutane od stóp do głów zakonnice. Co więcej, katolicy próbowali nachalnie nawracać innych na swoją wiarę, w dodatku byli lojalni wobec zewnętrznej władzy papiestwa.

Specjalną niechęć budziły zakony. Zamknięte i izolowane od otoczenia instytucje rozbudzały wyobraźnię amerykańskich protestantów. Znaczną popularnością cieszyły się opowieści o młodych kobietach, które rzekomo porywano do klasztorów, gdzie były wykorzystywane seksualnie przez lubieżnych księży. Na kanwie takich opowieści Maria Monk w 1836 roku napisała utrzymaną w konwencji wspomnień książkę pt. Awful Disclosures of Maria Monk, or, The Hidden Secrets of a Nun’s Life in a Convent Exposed, która stała się jednym z największych bestsellerów wydanych w Stanach w XIX wieku.

Pod koniec XIX wieku antykatolicyzm uzyskał podstawy naukowe w postaci teorii rasowych głoszących wyższość prawdziwych Amerykanów, tj. White Anglo-Saxon Protestants, których przeciwstawiono zdegenerowanym imigrantom z Europy Południowej i Wschodniej. Do zagrożenia kulturowego, doszło zagrożenie biologiczne. W konsekwencji w 1924 roku przyjęto ustawy ograniczające imigrację z tych części Europy. Chciano zapobiec mieszaniu się ras, co doprowadziłoby do degeneracji amerykańskiego narodu, a być może także do przejęcia władzy przez katolików w Stanach Zjednoczonych.

Antykatolicyzm od początku bowiem widział w katolikach również zagrożenie polityczne. Katolików oskarżano o realizowanie jakiegoś ukrytego i niebezpiecznego planu ukutego w Watykanie. Obawiano się na przykład, że katolicy są bardziej płodni niż protestanci: że w przyszłości zdominują liczebnie protestantów. Gdy uzyskają przewagę liczebną wybiorą katolickiego prezydenta, który wprowadzi katolicką teokrację i podporządkuje Stany Zjednoczone papieżowi. Zanim to jednak nastąpi katolicy będą powoli niszczyć Amerykanów, wysadzając na przykład szkoły i mordując dzieci, czego przykładem był watykański agent Andrew Kehoe.

Więcej:

Paul Blanshard, American Freedom and Catholic Power (1950).

Peter Knight (ed.), Conspiracy Theories in American History: An Encyclopedia (2003)